Byli ministranci nowymi zapłakanymi kuzynkami? Niepokojące wpisy po premierze filmu braci Sekielskich

Autor Michalina Kobla - 15 Maja 2019

W trakcie strajku nauczycieli na Twitterze zaroiło się od podobnie brzmiących wpisów internautów, informujących o dramacie kuzynki, która miała zostać zignorowana przez swoją, protestującą wychowawczynię. Analogiczna sytuacja ma miejsce teraz, po premierze głośnego filmu braci Sekielskich, "Tylko nie mów nikomu". Tym razem na miejscu zatroskanego o los kuzynki krewnego pojawił się jednak były ministrant.

Trudno wydawać jednoznaczne wyroki w przypadku masowego powielania, podobnie brzmiących treści w mediach społecznościowych. Powinny one jednak budzić w nas niepokój. Tak jak i teraz, kiedy Twittera zalały wpisy "byłych ministrantów", których profile bywają opatrzone stockowymi zdjęciami.

Tak było w najgłośniejszym, z omawianych w ostatnich dniach, przypadku. Konto o nazwie Robert Filewski opublikowało tweeta o treści: "8 lat byłem ministrantem Wycieczki, turnieje pilkarskie, obozy, kolędy, herbatki na plebanii. Nigdy w życiu nie doświadczyłem cienia molestowania, nigdy nawet nie słyszałem plotek. Pytałem kolegów z dawnych lat nigdy podobnego nic takiego nie doświadczyli. To jest moje świadectwo".

Internauci szybko dostrzegli, że zdjęcie profilowe osoby podającej się za Roberta Filewskiego, pojawiało się już w sieci w bardzo różnych kontekstach. Wskazuje to na nieautentyczność konta, podającego się za byłego ministranta. Zmieniło ono już zdjęcie.

Brak zweryfikowanych danych osobowych tylko tylko jedna, z szeregu cech, posiadanych przez konta, mogące trudnić się astroturfingiem - czyli imitowaniem oddolnych ruchów dla osiągnięcia konkretnej korzyści. Zjawisko to dobrze udokumentowano w badaniach, prowadzonych po serii wyborów w Europie i Stanach Zjednoczonych oraz po referendum w Wielkiej Brytanii. Polskim poletkiem zajął się m.in. Robert Gorwa, który wyróżnił jeszcze kilka cech kont, które powinny wzbudzać nasz niepokój. To m.in. mała ilość obserwujących, zwłaszcza, kiedy pozostaje nieproporcjonalna wobec liczby wysłanych tweetów. Poza wyjątkami i przykładami ironii, szukając na Twitterze "byłych ministrantów", odnajdziemy konta o właśnie tych atrybutach.

Oczywiście, nie każdy zapalony fan Twittera powinien być oskarżany o bycie "botem", czy opłaconym "trollem".  Warto jednak zachowywać pewną dozę ostrożności, podczas korzystania z tego medium społecznościowego. 

 

 

 

 

Następny artykuł
Nie przegap najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj antyfake.pl na: Google News