Ile wylatał Donald Tusk jako premier? Sprawdziliśmy dokumenty

Autor Michalina Kobla - 8 Sierpnia 2019

Donald Tusk oraz historia jego lotów rządowymi maszynami to jeden z dwóch głównych tematów dzisiejszej konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego i Marka Kuchcińskiego w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości. Prezes ugrupowania rządzącego przypomniał, że w czasie kadencji na stanowisku premiera Tusk miał wielokrotnie podróżować do rodzinnego Gdańska przeznaczonymi do służbowych lotów samolotami. Sprawdziliśmy więc przekazane dziennikarzom przez PiS dokumenty w tej sprawie.

Donald Tusk pełnił funkcję premiera od 16 listopada 2007 roku do 22 września 2014 roku. W tym czasie korzystał oczywiście z rządowych śmigłowców oraz samolotów. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zaapelował więc do dziennikarzy, aby przyjrzeli się historii podróży byłego premiera, a nie skupiali się jedynie na aferze samolotowej, toczącej się wokół działań Marka Kuchcińskiego. Dziennikarzom został przekazany wykaz z okresu od 30 listopada 2011 roku do 23 października 2015 roku, obejmujący więc zarówno kadencje Tuska, jak i okres sprawowania funkcji premiera przez Ewę Kopacz. 

Ile wylatał Donald Tusk?

W dokumencie znalazło się łącznie 741 pozycji, z czego 70 dotyczy już kadencji Kopacz. Jak donosi Polskie Radio, 430 lotów ma w wykazie jako jeden z punktów podróży wpisany Gdańsk. Na liście znalazły się też loty anulowane. Jarosław Kaczyński podał za to, że lotów do Gdańska było łącznie 281. Warto jednak zaznaczyć, że wykaz nie zawiera kolumny z informacjami, w jakim celu Donald Tusk podróżował w konkretne miejsca, co utrudnia weryfikację sprawy. W podobną część tabeli zaopatrzono za to listę lotów Marka Kuchcińskiego. W dokumencie brakuje także wykazu pasażerów, więc trudno jest stwierdzić, ile razy Tuskowi towarzyszyli na pokładzie członkowie rodziny.

Nieoficjalnie: Witek zastąpi Kuchcińskiego. Polityków łączy jedno - drogie podróże na koszt podatnikaCzytaj dalej

Dokładniejsze informacje na temat lotów w latach 2008-2012 znaleźć można w odpowiedzi na pytanie polityka Zjednoczonej Prawicy Jana Ziobry ze stycznia 2013 roku. Jak wynika ze stanowiska szefa Kancelarii premiera Donalda Tuska Jacka Cichockiego, polityk miał odbyć 520 lotów. Towarzyszyli mu przede wszystkim najbliżsi współpracownicy oraz funkcjonariusze BOR.

"Ponadto w lotach takich uczestniczą osoby niepracujące w administracji rządowej, które zostały zaproszone na konkretne wizyty, m.in. eksperci, tłumacze i biznesmeni. Warto dodać, że akredytowani przez Centrum Informacyjne Rządu dziennikarze towarzyszą szefowi rządu podczas przelotów w trakcie większości wizyt zagranicznych, zdarzało się również, że podczas lotów szefowi rządu towarzyszyły inne osoby niezatrudnione w administracji państwowej, na przykład uczestnicząca w niektórych oficjalnych wizytach zagranicznych małżonka prezesa Rady Ministrów."

Wówczas dowiedzieliśmy się także, iż KPRM miała w 2009 roku wydać na loty Tuska 510 tys. zł, w 2010 - 1,77 mln zł, w 2011 - 3,273 mln zł, a w 2012 - 2,398 mln zł.

Po analizie podróży Tuska na linii Warszawa-Gdańsk w latach 2007-2011 Wojciech Cieśla i Grzegorz Łakomski pisali w tygodniku "Wprost", że "polski premier nawet kryzysami w państwie zarządza z Trójmiasta, a rządowe samoloty traktuje jak taksówki". Jednocześnie dziennikarze przekonywali, iż nie da się sprawdzić, czy czas w rodzinnym mieście premier przeznaczał tylko na odpoczynek, gdyż nie znano wówczas jego oficjalnego kalendarza. Przy tak dużej liczbie lotów - chociaż nie mamy pewności - domniemywać można, że część z nich rzeczywiście miała tło typowo prywatne.

W tym miejscu warto jednak zaznaczyć, że Jarosław Kaczyński nie miał pełnej racji, gdy sugerował brak obiektywizmu mediów właśnie na podstawie sprawy lotów Tuska tak, jakby została ona przemilczana. Była bowiem opisywana przez szeroką gamę redakcji, a niektóre prowadziły też w tej sprawie własne śledztwa.

Ewa Kopacz w podróż pociągiem, a za nią samolot

W 2015 roku „Fakt” nagłaśniał także aferę samolotową, której główną bohaterką stała się Ewa Kopacz. Premier wybrała się pociągiem na Pomorze, a za nią poleciał wynajęty embraer. Podróż powrotna miała wyglądać dokładnie tak samo. Jak wówczas przekazywali dziennikarze, zdarzenie obciążyło budżet państwa na ok. 100 tys. złotych.

Następny artykuł
Nie przegap najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj antyfake.pl na: Google News