Szczepionki a autyzm. Skąd wzięła się całkowicie fałszywa teoria, w którą uwierzyło tak wiele osób na całym świecie?

Autor Michalina Kobla - 14 Czerwca 2019

Teoria spiskowa, łącząca szczepionki z występowaniem autyzmu, zdobyła w ostatnich latach zadziwiająco dużą popularność. Wiele wierzących w jej słuszność osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że jej autor, dr Andrew Wakefield fałszował wyniki swoich badań oraz został pozbawiony prawa do wykonywania zawodu, a całość jego pracy powstała pod konkretną tezę, która powielana jest niestety do dziś. Warto więc zmierzyć się z najbardziej powszechnymi mitami na temat zależności autyzmu od szczepień oraz stanowczo je obalić.

Początków rozpowszechniania teorii dotyczącej rzekomego związku między szczepionkami a występowaniem u dzieci autyzmu szukać należy w sfałszowanej publikacji, którą na łamach „The Lancet” wydał w 1998 roku chirurg dr Andrew Wakefield. Naukowiec rozpoczął swoje badania trzy lata wcześniej, chcąc udowodnić zależność między szczepionką MMR a chorobą Crohna. Co znamienne, jego pracę sponsorowała organizacja zrzeszająca rodziców, którzy domagali się odszkodowań od koncernów farmaceutycznych za dolegliwości, doświadczonych rzekomo przez ich dzieci właśnie z winy szczepień. Publikacja Wakefielda miała więc potwierdzić, iż fundatorzy jego badań racje, a pieniądze od dużych firm zdecydowanie im się należą.

Prace zostały przeprowadzone na bardzo nielicznej grupie 12 dzieci, spośród których 5 miało już problemy ze zdrowiem (te opisano później w większości jako rzekome następstwa szczepienia). Wakefield szybko zaczął fałszować wyniki - źle opisywał daty wystąpienia różnego rodzaju schorzeń, manipulował opisy przeprowadzanych badań oraz twierdził między innymi, że wszystkie dzieci biorące udział w jego pracach cierpiały na autyzm, co nie miało nic wspólnego z prawdą. 

Jako że Wakefieldowi nie udało się udowodnić postawionej uprzednio tezy, zdecydował się ogłosić odkrycie całkowicie nowego zespołu chorobowego. Jego zdaniem szczepionka MMR miała wywoływać dolegliwość łączącą chorobę jelit i autyzm. Dlaczego jego teza dotyczyła właśnie autyzmu? Odpowiedź okazuje się zadziwiająco wręcz łatwa. Zaburzenie to zaczyna być zauważalne przeważnie w okresie od 18 do 24 miesiąca życia, w to właśnie wówczas podaje się wymienioną szczepionkę.

Środowisko naukowe szybko zauważyło nieścisłości w badaniach chirurga, dlatego też już jakiś czas później całkowicie obalono jego twierdzenia. Poza tym Wakefieldowi odebrano prawo do wykonywania zawodu. Sam nie bronił się w żaden sposób, nie odpowiadał na zarzuty i nie chciał powtórzyć swoich badań w dobrze kontrolowanych warunkach. Ostatecznie przyczynił się do upowszechnienia bardzo szkodliwej teorii spiskowej, która dla wielu rodziców wciąż niestety stanowi podstawę do podjęcia decyzji o nieszczepieniu swoich dzieci.

Szczepionka a autyzm. Autyzm poszczepienny

Liczni naukowcy z całego świata badali tę kontrowersyjną wciąż kwestię i żaden z uznanych przez środowisko naukowe specjalistów nie odnalazł realnego powiązania między szczepieniami oraz autyzmem. Jeżeli chodzi o bezpośrednią przyczynę autyzmu, lekarze wciąż nie są w tej kwestii zgodni, gdyż powodów wpływających na wystąpienie zaburzenia może być wiele. Dziś wyróżnia się wśród nich przede wszystkim wcześniactwo, czynniki genetyczne, czy też powikłania okresu płodowego. Na pewno autyzm nie ma jednak nic wspólnego z podaniem szczepionki.

Rtęć a autyzm

W debacie publicznej wciąż często pojawia się także twierdzenie, według którego w szczepionkach ma znajdować się bardzo trująca rtęć. Oczywiście nie jest to prawda. W podawanych dzieciom szczepionkach znaleźć możemy w niezwykle niskiej dawce etylortęć, dodawaną też między innymi do kosmetyków. Działa bowiem konserwująco, uniemożliwiając na przykład rozwój szkodliwych bakterii. W żaden sposób nie odkłada się także w organizmie. Chociaż nigdy nie stwierdzono negatywnych skutków jej działania na zdrowie, w ostatnim czasie zadecydowano, aby profilaktycznie nie dodawać jej do szczepionek dla małych dzieci (poza jedną - DTP). Występowanie etylortęci w szczepionce nie ma także żadnego wpływu na ewentualne stwierdzenie u dziecka autyzmu, co potwierdziło swymi badaniami między innymi WHO.

Szczepionki a powikłania

W debacie na temat szczepień nie można oczywiście zapomnieć o NOP, czyli niepożądanym odczynie poszczepiennym. Według definicji podanej przez WHO jest to "każdy medyczny objaw, który jest czasowo związany ze szczepieniem". W tym miejscu warto więc zaznaczyć, że w ramach tego opisu nie każdy ewentualny objaw medyczny występujący w czasie po szczepieniu musi mieć z nim bezpośredni związek. Jak pisze dr n. med. Ilona Małecka dla zaszczepsiewiedza.pl, NOP dzieli się na trzy kategorie - związane z działaniem szczepionki, w wyniku błędu szczepienia oraz wynikające ze współistnienia innych objawów lub chorób. Jak często występuje? To oczywiście zależy od samej szczepionki. Średnia w Polsce wynosi jeden przypadek na 10 000 szczepień.

Następny artykuł
Nie przegap najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj antyfake.pl na: Google News