Działacz PSL twierdzi, że wynalazł lek na koronawirusa. Jego twierdzenia podważają specjaliści

Autor Maria Wieczorek - 22 Kwietnia 2020

Lek na koronawirusa, a właściwie jego brak coraz częściej staje się przedmiotem fałszywych doniesień. Tym razem w mediach zrobiło się głośno o członku pomorskiego zarządu PSL, Tomaszu Dorniaku. Ten twierdzi bowiem, że wynalazł naturalną metodę leczenia oraz nowatorską szczepionkę. Jego słowa podważają jednak specjaliści.

Tomasz Dorniak z dnia na dzień zasłynął wśród internautów jako rzekomy uzdrowiciel. Działacz PSL przekonuje bowiem, że udało mu się wynaleźć lek, który zwalcza COVID-19. Co więcej, w swoich wpisach twierdzi, że pokonanie choroby zajmuje dzięki jego preparatowi zaledwie kilka minut.

- Koronawirus znika w ciągu 5 minut po wypiciu buteleczki preparatu na wodzie REDOX lub plazmowanej. Stosuję od 7 lat podczas każdego wykładu i profilaktycznie w celu likwidacji przyczyn anginy, grypy, zapalenia gardła, płuc i oskrzeli. To najlepszy naturalny antybiotyk, który wytwarzam dla własnych potrzeb. Zabija wszystkie patogeny i likwiduje komórki nowotworowe. Działanie opisałem w “Księdze Zdrowia”. Polskie służby sanitarne zabroniły sprzedaży podobnego specyfiku w aptekach i sklepach zielarskich rok temu, więc chyba rozpocznę masową produkcję i sprzedaż przez Internet - przekazał Dorniak w sieci.

W węgierskich mediach powraca temat 'dziadka z Wermachtu' Donalda Tuska. Pokazano też fałszywe zdjęciaCzytaj dalej

Co ciekawe, sam "uzdrowiciel" zaproponował publicznie, że jest w stanie sam poddać się zakażeniu, aby tylko przetestować środek. Do tej pory oczywiście tego nie zrobił. 

Lek na koronawirusa znów tematem fałszywych doniesień

Onet zdecydował się zapytać o sprawę eksperta, dr. Macieja Śmietańskiego. Ten przyznał bezpośrednio, że największym problemem w sprawie pozostaje fakt, iż Dorniak nie chce przejść standardowej procedury dla tego typu środków. Jego "lek" rzeczywiście nie został bowiem w żaden sposób sprawdzony, a jednak autor chce go sprzedawać w sieci za duże pieniądze.

- To nie musi być szarlatan, a po prostu człowiek, który rzeczywiście mocno wierzy w swój pomysł. Ale od pomysłu do masowego leczenia droga daleka. To, co my najpierw robimy, to są testy bezpieczeństwa. Musimy stwierdzić, czy dana terapia lub lek nie szkodzi. Jest do tego odpowiednia procedura opracowana przez towarzystwa naukowe czy Światową Organizację Zdrowia. Trzeba je spełnić. (...) Dziś wszyscy pracują nad tym, by stworzyć lek na koronawirusa. Gdyby ten pan rzeczywiście miał świetny pomysł, zgłosiłby się do prywatnej firmy. Jeżeli jego terapia miałaby ręce i nogi, to on szybko latałby swoim samolotem, bo prywatna firma za duże pieniądze kupiłaby od niego ten pomysł. A do produkcji leku wykorzystałaby całą swoją infrastrukturę - przekazał dr Śmietański.

Ekspert podkreślił także, iż słowa Dorniaka o chęci zakażenia i "uleczenia" zakrawają o absurd.

- Dziś wiemy, że część osób ma kontakt z koronawirusem i się nie zaraża. Poza tym, jak to miałoby wyglądać? Czekalibyśmy, aż facet będzie na intensywnej i dopiero wtedy podalibyśmy mu ten lek? Kto miałby to zrobić? Według jakiego protokołu? Przepraszam, ale akurat ten fragment z wypowiedzi pana Dorniaka to jakiś bełkot - podsumował lekarz.

Źródła: Facebook / Onet

Następny artykuł
Nie przegap najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj antyfake.pl na: Google News