Po Twitterze krąży rzekoma umowa koalicyjna Lewicy. Rzeczniczka: niczego nie podpisywaliśmy

Autor Michalina Kobla - 10 Sierpnia 2019

Wiosna, Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz partia Razem pójdą wspólnie do jesiennych wyborów parlamentarnych. Na Twitterze znaleźć można rzekomą umowę koalicyjną ugrupowań, zawierającą naprawdę zaskakujące zapisy. Jak jednak wynika z informacji przekazanych przez rzeczniczkę prasową Lewicy, działacze nie podpisali wcale podobnego dokumentu.

Wiosna, Razem oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej wystartują wspólnie w najbliższych wyborach parlamentarnych. Jak jednak poinformował Adrian Zandberg, działacze stworzą listy jako Komitet Wyborczy Lewica, a "bazą organizacyjno-prawną tego startu będzie struktura SLD". Oznacza to, że będzie ich obowiązywał 5-procentowy próg, zamiast - jak w przypadku koalicji - 8-procentowego.

Wiosna, SLD i Razem podpisały umowę koalicyjną?

Co ciekawe, na profilu na Twitterze radnego Rady Miejskiej w Koszalinie z ramienia Nowoczesnej, Błażeja Papiernika znaleźć można jednak zrzut ekranu dokumentu, nazwanego w poście "umową koalicyjną Wiosny, SLD i Razem". Jeden z jej punktów brzmi następująco:

"Finansowanie wskazanej przez Razem organizacji pozarządowej, na poziomie 20% uzyskanej subwencji, w oparciu o czteroletnią umowę, z sankcjami prawnymi uniemożliwiającymi jej rozwiązanie przed terminem."

Mazurek o Szwedach uciekających do Polski przed imigrantami. Szwedzki minister zarzucił jej kłamstwoCzytaj dalej

Jako że sprawa tego rodzaju podziału subwencji wywołała spore emocje wśród komentujących, odniosła się do niej szybko rzeczniczka prasowa Lewicy, Anna-Maria Żukowska. Wyraźnie zaskoczona działaczka napisała:

"Żadna umowa nie została jeszcze spisana ani podpisana. To czyjeś zapiski i dezyderaty."

W odpowiedzi Papiernik zapytał, czy oficjalna umowa zostanie w takim razie opublikowana, aby obywatele mogli przyjrzeć się jej zapisom. Żukowska odpowiedziała, że żadnej umowy koalicyjnej nie będzie, powstanie jedynie programowa. Zgadza się to więc z zapowiedziami Adriana Zandberga.

Wszystko wskazuje więc na to, że krążący po Twitterze fragment dokumentu jest fałszywy i nie ma nic wspólnego z oficjalnymi ustaleniami przedstawicieli Wiosny, Razem oraz SLD. Jego pierwotne źródło nie jest znane - Papiernik przekazał, że sam dość losowo natrafił na zrzut ekranu podczas korzystania z portalu społecznościowego.

Źródło:Twitter

Następny artykuł
Nie przegap najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj antyfake.pl na: Google News