Dziennikarze ujawnili przekręty władzy, sąd zabronił kolejnych publikacji. W tle podejrzany przetarg, faktura i prezydent z PiS

Autor Maria Wieczorek - 5 Grudnia 2019

Zamość: "Tygodnik Zamojski" otrzymał sądowy zakaz rozpowszechniania krytycznych informacji na temat miejscowego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Jest to o tyle istotne, że wcześniej dziennikarze medium wskazali na przekręty i nieprawidłowości, do jakich miało dojść w jego strukturach. Sprawa okazuje się naprawdę złożona.

Zamość stał się miejscem niebywałych na poziomie polityki lokalnej zdarzeń. Jak przekazał miejscowy oddział "Gazety Wyborczej", "Tygodnik Zamojski" w 2018 roku odkrył nieprawidłowości wokół przetargu na budowę farmy fotowoltaicznej. Ten został ogłoszony przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Zamościu, czyli największą tam spółkę miejską. Dziennikarze odkryli, że jej władze wybrały lokalnego, dopiero startującego przedsiębiorcę zamiast doświadczonej firmy z Gdańska, która wystawiła ofertę tańszą o ok. 2 mln zł. Jak twierdzą specjaliści - niepotrzebnie.

Co ciekawe, jedna z dziennikarek Tygodnika odkryła także w toku analizowania zdobytych materiałów, że dokumentację inwestycji dla PGK przygotowała firma, której właścicielką jest siostra właściciela przedsiębiorstwa wybranego w przetargu. Co ciekawe, opisane przez medium informacje zostały ostatecznie potwierdzone przez PGK. Jej prezes Jarosław Maluha został zawieszony na pięć miesięcy, a spółka zerwała kontrowersyjną umowę. Prezydent Zamościa z ramienia PiS Andrzej Wnuk zdecydował się także odwołać jej radę nadzorczą.

Zamość: blokada niewygodnego tematu w lokalnym medium

Warto zaznaczyć, że sam Wnuk był przez jakiś czas dziennikarzem Tygodnika, z którego odszedł po przegranym procesie sądowym za napisanie nieprawdy (opisał złapanie pijanego za kierownicą emerytowanego policjanta jako przyłapanie na gorącym uczynku komendanta lokalnego komisariatu). Gdy został prezydentem miasta, medium dopatrzyło się błędu w wypisanej przez niego fakturze. Urządzenie wykrywające podsłuchy miał opisać bowiem jako "urządzenie do pomiaru natężenia dźwięków". Sprawą zajęła się prokuratura, która ostatecznie umorzyła jednak śledztwo.

Co ciekawe, wspomniany Jarosław Maluha jest kolegą samorządowca jeszcze z czasów szkolnych. Został prezesem PGK, gdy Wnuk objął prezydenturę. Gdy dziennikarze dopytywali, czemu Maluha pobiera pensję, mimo zawieszenia go na stanowisku, samorządowiec miał przekonywać, że wszystko jest, jak należy. Warto zaznaczyć, że rozrzutnością, a właściwie nadużyciem uprawnień prezesa spółki zajęła się już prokuratura.

Tabloid zapowiedział, że "zmasakruje nas Księżyc morderca". Krzykliwy nagłówek i apokaliptyczna wizja a naukowe faktyCzytaj dalej

Jak widać, "Tygodnik Zamojski" z ogromnym oddaniem patrzył władzy na ręce, odkrywając poważne lokalne przekręty. Kolejnych tekstów na ten temat na razie jednak nie będzie, gdyż sąd zakazał medium rozpowszechniania krytycznych informacji na temat PGK. Redakcja musi też usunąć ze swej strony internetowej 10 tekstów na ten burzliwy, niewygodny temat. Naczelny Tygodnika złożył już zażalenie i przekazał:

"Spółka nie przekazała dokumentów, które pozwoliłyby sądowi obiektywnie ocenić sytuację. Chodzi przede wszystkim o decyzję prokuratury w Radomiu o wszczęciu śledztwa. Ponadto prawnicy PGK dołączyli treść żądanych sprostowań, ale bez naszej odpowiedzi na nie. Przez co sąd mógł odnieść wrażenie, że pisaliśmy nieprawdę. A tak nie było."

W rozmowie z Wyborczą Magdalena Wilczyńska z Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich zapewniła, że sprawę będzie monitorował rzecznik RPO. Działaczka dodała:

"Prewencyjny zakaz publikowania artykułów na dany temat musi budzić zaniepokojenie i powinien zostać zbadany pod kątem zgodności z konstytucją. (...) Dziennikarze, szczególnie lokalni, odgrywają rolę public watchdogs. Wynika z tego, że prasa ma nie tylko prawo, ale także obowiązek patrzenia władzy na ręce i informowania społeczeństwa o wątpliwościach. Artykuły »Tygodnika Zamojskiego« miały charakter dziennikarstwa śledczego, które powinno być szczególnie chronione. Sąd drugiej instancji, badając sprawę, powinien szczególnie się zastanowić nad tym, czy zasądzone środki zabezpieczające są proporcjonalne."

NAJLEPSZE DZISIAJ:

1. B. premier z nominacją do bardzo nietypowej nagrody. Wypomniano jej starą wypowiedź o dinozaurach
2. Poseł PiS grzmiał, że Greta Thunberg powinna wracać do szkoły. Aktywistka skończyła już obowiązkową edukację
3. TVP Info włożyło w usta Donalda Tuska słowa, których nie wypowiedział. Poszło o “odruch wymiotny”

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin

Następny artykuł
Nie przegap najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj antyfake.pl na: Google News