Edukacja seksualna
Autor AntyFAKE - 8 Lipiec 2019

Trafiliście na tę grafikę na Facebooku? W rzeczywistości nie pochodzi z podręcznika dla polskich uczniów

Coraz większą popularność na Facebooku zdobywa grafika, która ma być rzekomo częścią podręcznika dla uczniów polskich szkół podstawowych. Jako że wielu rodziców jest oburzonych promowanymi przez nią treściami, postanowiliśmy zweryfikować sprawę. W rzeczywistości strona uwieczniona na fotografii nie jest wcale fragmentem polecanej przez ministerstwo publikacji. Pochodzi z "Małej książki o miłości" autorstwa Pernilli Stalfelt.

Opisywana grafika najpierw pojawiła się na kilku grupach parentingowych, a później także na różnego rodzaju stronach na Facebooku. Zazwyczaj towarzyszył jej podobny opis, który informował, że uwiecznione na zdjęciu strony pochodzą z podręcznika dla uczniów IV klasy szkoły podstawowej. Jego wprowadzenie miało być skutkiem decyzji minister Anny Zalewskiej, będącej obecnie deputowaną do Parlamentu Europejskiego. 

Co dokładnie zobaczyć możemy w wybranym fragmencie publikacji? Między innymi grafiki ukazujące męskie i kobiece genitalia, przekrój stosunku seksualnego oraz dość lakoniczne informacje na temat zapłodnienia. Wczytując się w komentarze, zauważamy, że sposób przekazania podobnej wiedzy zbulwersował wielu rodziców, którzy szybko w niezwykle krytyczny sposób zaczęli odnosić się do pomysłu edukacji seksualnej w polskich szkołach. W tym miejscu zauważyć jednak należy, iż grafiki nie pochodzą wcale z polecanych przez MEN podręczników do przyrody, biologii, ani też wspomnianej edukacji seksualnej.

Kiedy sprawa po raz pierwszy zaczęła zdobywać popularność (obecnie powraca falami, szczególnie podczas szczytowych momentów debaty na temat wprowadzania edukacji seksualnej do krajowych szkół), skomentowała ją przedstawicielka resortu. Rzeczniczka Anna Ostrowska wydała oświadczenie, w którym czytamy:

"Informuję, że publikacja „Mała książka o miłości” autorstwa Pernilli Stalfelt nie jest podręcznikiem szkolnym dopuszczonym do użytku szkolnego przez Ministra Edukacji Narodowej. Książka ta nie jest ani podręcznikiem do biologii, ani podręcznikiem do przyrody. Nazywanie tej publikacji podręcznikiem jest błędne. Łączenie wspomnianej książki z Ministerstwem Edukacji Narodowej oraz Ministrem Edukacji Narodowej jest nieuprawnione."

Ostrowska zaznaczyła też, że aby stać się polecanym podręcznikiem, publikacja "musi być zgodna z obowiązującą podstawą programową, a także przejść określoną procedurę administracyjną". "Mała książka o miłości" nie ma takiej rekomendacji. Poza tym - gdyby nawet została dopuszczona do użytku w placówkach edukacyjnych - jest przeznaczona dla dzieci w wieku od 4 do 7 lat, więc i tak nie byłaby używana przez uczniów uczęszczających do IV klasy. To także z tego powodu stosowany przez autorkę język (np. "siusiak", "dziurka") ma być maksymalnie uproszczony.

Trafiliście na tę grafikę i daliście się zaskoczyć? W rzeczywistości wcale nie pochodzi z podręcznika dla polskich uczniów

Trafiliście na tę grafikę i daliście się zaskoczyć? W rzeczywistości wcale nie pochodzi z podręcznika dla polskich uczniów

Zobacz także

  1. Misiewicz podziękował RPO. Wcześniej prorządowe media oskarżały go o polityczną stronniczość
  2. Są na Ziemi o wiele dłużej niż człowiek i mogą przenosić bardzo poważne choroby. Fakty i mity na temat komarów
  3. Adam Słodowy żyje. Tragiczny fake news powieliły dziś największe media w Polsce
  4. Chaos wokół rekrutacji do szkół średnich. Rzecznik R. Trzaskowskiego zarzucił kłamstwo Ministerstwu Edukacji
  5. Dlaczego Robert Biedroń nie oddał mandatu do PE? Prof. Płatek dementuje medialne doniesienia w tej kwestii
  6. Dwie różne historie 10-latka z Torunia. Nacjonalizm czy problemy wychowawcze?