Borys Budka paragon
Autor AntyFAKE - 2 Październik 2019

Awantura o paragon. O co chodzi w kontrowersjach wokół wystąpienia Borysa Budki?

Borys Budka pojawił się jako przedstawiciel Koalicji Obywatelskiej na debacie przedwyborczej, którą zorganizowała Telewizja Polska. W czasie dyskusji działacz pokazał widzom zdjęcie paragonu za zakup kosztującego ponad 1000 zł za opakowanie leku. Tuż po debacie Samuel Pereira oskarżył polityka o kłamstwo, wskazując na fakt, iż ten sam produkt jest refundowany. Kto miał rację w sporze?

Borys Budka w czasie przedwyborczej debaty na antenie TVP zaprezentował zdjęcie paragonu. Zobaczyć na nim było można nazwę leku, który stosuje się między innymi u pacjentów po przeszczepach. Jego cena wynosi ponad 1000 zł za opakowanie, dlatego też kupujący musiał zapłacić 2082,36 zł. Jako że Valcyte znajduje się jednak na liście leków refundowanych, polityka oskarżył o kłamstwo między innymi Samuel Pereira. Dziennikarz nie miał jednak racji.

Dariusz Piontkowski dementuje medialne doniesienia. Dotyczyły wcześniejszych emerytur dla nauczycieliDariusz Piontkowski dementuje medialne doniesienia. Dotyczyły wcześniejszych emerytur dla nauczycieliCzytaj dalej

Borys Budka i "paragon hańby"

Od 1 września lek rzeczywiście kosztować ma pacjentów 3,20 zł za opakowanie. Nie oznacza to jednak, iż wszyscy mogą go zakupić w tej cenie. Z ulgi korzystać można bowiem jedynie przez 110 dni od przeszczepu (wyjątkiem jest przeszczep nerki, tutaj 200 dni). Lek jest pełnopłatny także wtedy, gdy lekarz dojdzie do wniosku, że dany pacjent nie może skorzystać z refundacji. Sprawdźmy więc, jak swoją sytuację opisała mama Szymona, która opublikowała w sieci rzeczony paragon:

"Szymek jest czteroletnim, bardzo wesołym i energicznym chłopcem, który 24 listopada 2015 roku przeszedł rodzinny przeszczep wątroby. Obecnie, ponieważ wyniki nie są w normie, musi on zażywać bardzo drogi lek Valcyte, który po refundacji kosztuje 3,20 zł, a bez refundacji ok. 1040 zł za jedno opakowanie, które starcza jedynie na tydzień leczenia. Niestety wskazania do refundacji są ograniczone i Szymek bez specjalnych badań (które będzie miał pod koniec października) nie może mieć go wypisywanego na refundację."

Jak widać, w tej sytuacji małemu pacjentowi nie przysługiwała refundacja, a jego rodzina rzeczywiście musiała zapłacić znacznie wyższą kwotę. Takie same wnioski wysnuć można z komentarza przedstawicielki apteki "Słoneczko", która wydała lek. Katarzyna Gałaj w rozmowie z Gazeta.pl powiedziała:

"Odpłatność ustala lekarz. Są pewne zasady, które określają, czy w danej jednostce chorobowej można wystawić lek z refundacją. W tym konkretnym wypadku najpewniej refundacja nie była możliwa."

Koniec końców dowiadujemy się więc, że paragon nie był fałszywką, a Borys Budka nie posłużył się nieprawdziwymi informacjami. Należy jednak pamiętać, że kwestia przyznania refundacji jest dużo bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.

Źródła: Wirtualna Polska, Gazeta.pl

Zobacz także

  1. Skargi na TVP i Polskie Radio podczas kampanii wyborczej. Zastrzeżenia zgłosiły cztery osoby
  2. Po Twitterze krąży zdjęcie rzekomej ofiary Tymoteusza Szydło. Dziewczyna nie ma z nim nic wspólnego
  3. Wieści24 rozliczają Kaczyńskiego z obietnicy wyborczej. Redaktor najpewniej źle ją zrozumiał
  4. Watykan stanął na krawędzi bankructwa? Współpracownik papieża Franciszka zaprzecza
  5. PiS złożyło kolejne protesty wyborcze. W ślady partii idzie Koalicja Obywatelska
  6. Ewa Chodakowska ofiarą internetowego oszustwa. Ktoś bezprawnie wykorzystał jej wizerunek